Gaudete!

with Brak komentarzy

Radujcie się! Pierniki się pieką!

Z pustki na sklepowych półkach z dekoracjami do ciast wnioskuję, że wszyscy pieką pierniki. Można to też wywnioskować ze zmieniających się teł na Facebooku. Ogólny szał na pierniki!

Po co pieczemy pierniki?

Po co je dekorujemy? Po co kupujemy kilogramy lukru, kolorowych cukiereczków, posypek i cukrowych pisaków?

Dla zapachu miodu i cynamonu. Dla pochwalenia się znajomym. Dla obdarowania bliskich. Dla miłego wstępu w świąteczną atmosferę. Taaak.

Pierniki przed świętami to obowiązek.

Tylko czy w wypełnianiu tego obowiązku nie zapominamy o tym, co najcenniejsze? O tym, że najważniejsze, żeby przy nich usiąść? Razem. Pośmiać się, porozmawiać, pooblizywać cukrowe palce.

Nie oczekiwać, nie oceniać, cieszyć się chwilą.

I podziękować – za obecność, za gotowość, za współpracę. Za bycie z sobą.

Mnie w tym roku dziękowanie przyszło wyjątkowo łatwo.

Pierniki upiekły się same 😀

Pochłonięta przedświątecznymi porządkami, omal nie przegapiłam tego rytuału. Na szczęście mój nastolatek wziął sprawy w swoje ręce i … upiekł cztery blachy pierników! A potem dopilnował, żebyśmy je udekorowali.

Siedząc nad kolorowymi, pachnącymi ciasteczkami, z radością w sercu

dziękowałam. Głośno, wyraźnie,

podkreślając, ile dobrego wniósł w moje życie ❤️

Czy Twoje pierniki też pachną wdzięcznością?

Pierniki

Leave a Reply